Hetasia

Nie, nie hentasia, H-E-T-A-S-I-A


    Strzelec wyborowy, czyli Alfred Jones we własnej postaci

    Share
    avatar
    Alfred F. Jones
    Admin

    Liczba postów : 42

    Strzelec wyborowy, czyli Alfred Jones we własnej postaci

    Pisanie by Alfred F. Jones on Sro Kwi 10, 2013 5:15 pm

    I
    Miasto:


    Lormania


    II
    Imię i nazwisko:


    Alfred F. Jones


    III
    Wiek:


    19


    IV
    Klasa postaci:


    Strzelec


    V
    Sakiewka:


    30 golda


    VI
    Wygląd:


    Alfred to niezwykle przystojny młodzieniec, można by powiedzieć młody bóg. Jest wysoki, jak na młodego boga przystało, a jego muskulatura jest adekwatna do jego wzrostu i siły, której też Opatrzność mu dostarczyła więcej niż przeciętnemu człowiekowi. Mimo, że są oczywiście więksi i silniejsi od niego, to jednak sprawiają oni wrażenie... Za dużych. A gabaryty Alfreda są idealne. Choć taki wygląd mógłby reprezentować silnego wojownika, to jednak należy do bogatego chłopaczka z Lormanii. To nie jedyne hojne dary które otrzymał wraz z genami. W pakiet zalicza się także zdrowa, śniada cera niemal bez żadnej skazy, nie licząc kilku niewielkich blizn*, które jednakże są chlubą bohaterów i Alfred wcale nie uważa ich za nic szpecącego. Jego czaszkę zdobią nie sięgające poniżej poziomu uszu blond włosy, które niemal zawsze wyglądają jakby wiatr robił z nimi co chciał i z których przedziałka dumnie od zawsze wystaje blond antenka*. Alfred ma jeszcze coś. Coś, co urzeka wszystkich najbardziej. Coś, czego wielu mu zazdrości. Duże, wesołe oczy o barwie czystego, błękitnego morza, tak intensywnej, że kiedy człowiek w nie patrzy, to może mu się wydawać, że widzi delikatne morskie fale, statki na horyzoncie i ławice ryb w morskich głębinach. A zarazem niebo tak intensywnie niebieskie, nigdy pochmurne, w którym zawsze odbijają się słoneczne promienie. Nie zawsze to widać, albowiem Alfred nosi okulary*. Dopiero, gdy je zdejmie, ogrom morza i nieba nas niemal przytłacza. No i ten uśmieszek do kompletu. Niezwykle radosny i beztroski, widać po nim, że chłopiec nie zaznał w życiu wielu trosk. Również styl ubrań o tym świadczy. Alfred nie nosi się jak dworzanie, chłopi czy mieszczanie. Zazwyczaj nosi jasne koszule, długie płaszcze i ciemne spodnie oraz buty z wysoką cholewką. Do tego często nosi skórzane rękawiczki, a w jego kaburach zawsze spoczywają rewolwery.


    VII
    Charakter:


    Próżno oceniać go na pierwszy rzut oka, gdyż nic prawdziwego nie znajdziesz, póki nie zajrzysz wgłąb tego człowieka. Kiedy patrzysz na niego z daleka, widzisz zuchwałego mężczyznę, który doświadczył zbyt mało trosk w życiu, by móc się przejąć czymkolwiek. Często się śmieje, lub co najmniej uśmiecha- to dumnie, to wesoło, to złośliwie... Ale niemal zawsze się uśmiecha. Wydaje się być osobą dość powierzchowną. Co prawda wiecznie powtarza, że troszczy się o słabszych, jak i wiecznie pomaga innym, lecz często robi to wbrew woli tych 'w potrzebie' lub robi to byle jak. Liczy się chwała. I blask. I sława. Uwielbia, jak wszyscy patrzą tylko na niego i podziwiają go. Dlatego też lubi ścigać opryszków, pomagać starszym paniom i ratować dzieci w ostatniej chwili przed rozjechaniem przez powóz. Ma ponadto naturalny instynkt przywódczy. Zawsze dąży do tego, by przewodzić, czy to podczas gier sportowych, czy to innych rzeczy jak misje i zadania. No i jak tu go nie podziwiać? A w głębi serca pogardzać nim? A no właśnie lepiej nie osądzać, póki się go nie pozna. Bo w głębi serca jest niezwykle troskliwy i uczuciowy, a na dodatek naiwny. Jego osobowość można porównać do jajka. Twardy i dumny na zewnątrz, lecz niezwykle miękki w środku i to ta wewnętrzna strona jest bardziej wartościowa. Osoba, która umiejętnie je rozbije, dostanie się do środka bez niszczenia zewnętrznej powłoki. Czyli innymi słowy, jeśli ktoś wie jak, może dotrzeć do jego wnętrza i albo go całkowicie zrujnować, albo sprawić, że poczuje się szczęśliwy. Alfred ma też pewien kompleks, a mianowicie irytuje go fakt, że nie ma pełnej przygód przeszłości, by móc opowiadać niesamowite historie z rozmaitych podróży. Dlatego też zazwyczaj kiedy rozpoczyna się opowiadanie o sobie wśród grona doświadczonych przez życie ludzi, chłopak wycofuje się na dalszy plan. Wystarczy go na prawdę dobrze poznać i zrozumieć, że chłopak mimo, że jest niezwykle popularny,to w rzeczywistości jest od wielu lat skazany na potworną samotność. Mimo, iż wszyscy dookoła wydają się go lubić i wiecznie chcą coś od niego, to chłopak wie, że nie ma żadnego prawdziwego przyjaciela, który i jemu by pomógł w potrzebie. Chce po prostu kogoś, kto by go zrozumiał. A że pochodzi z dość zamożnej rodziny, w której zawsze uczono go chodzić z głową podniesioną wysoko i nie okazywać słabości, wszelkie troski i smutki zamknął w owej szczelnej skorupce, tak że zazwyczaj sam zapomina, że w środku znajduje się żółtko z białkiem, żyjąc głównie swoją skorupką. I póki nic nie poruszy go mocniej lub nie dorwie go większe zamyślenie, nie przejmuje się niczym, tak jakby zamiast jajkiem był kamieniem- twardym i niewzruszonym.


    VIII
    Historia:


    Żeby opowiedzieć historię samego Alfreda, warto by najpierw powiedzieć coś niecoś o jego przodkach. Dzielni strzelcy od wielu lat zamieszkiwali Lormanię jako potomkowie wojowników, którzy postanowili opuścić swe ziemie w poszukiwaniu nowych lądów. No i znaleźli. Grupa założycieli, którym przewodziła Maria Jones*- kobieta wyjątkowa, dzielna w boju, a zarazem pomysłowa i towarzyska. Jak nietrudno się domyślić, została pierwszą władczynią osady, którą wówczas jeszcze była Lormania. To ona pomogła wybudować silne i nowoczesne miasto. A co ma piernik do wiatraka? Ano to, że nie ma tu przypadkowej zbieżności nazwisk, Maria Jones była prapraprapraprapra- i tak kilkaset lat wstecz- babcią Alfreda. Alfred urodził się 4 lipca 19 lat temu w Lormanii, jako piąty syn władcy Lormanii- Georga Jonesa* i jego żony- Betsy Jones*. Tajemnicą jest natomiast, że Alfred w rzeczywistości był sierotą, którą George z Betsy adoptowali, gdyż jego małżonka była bezpłodna. Dziecko to było może nie tyle długo wyczekiwane w nadziei przez lud, co spodziewane w niedługi czas po trzecim ślubie władcy. Nie w nadziei, a z ironią. Nie raz można było wówczas usłyszeć na ulicach: "O, George ma nową żonę, ciekawe czy dzieciak urodzi się w czerwcu, czy w lipcu...". No i nie przeliczyli się. A chłopiec dorastał w korzystnych dla rozwoju warunkach, nigdy nie brakowało mu niczego. Latał po całej wyspie i przeszkadzał mieszkańcom w codziennej pracy. Choć, trzeba przyznać, dzieckiem był niesamowicie uroczym i nikt nie mógł mu się oprzeć. No, ale niestety, kolegów za dużo to on nie miał. Nie żeby nie był lubiany. Po prostu wtedy jeszcze nie wiedział jak się zakolegować z kimkolwiek. Miał tam kilku znajomych, ale nikogo permanentnie i tak, by byli nierozłączni. Gdy osiągnął wiek nastolatka, był oblegany przez panienki i można powiedzieć, że był po prostu gwiazdą. No bo i jak można by go tak nie nazwać? Silny, przystojny, bogaty, do tego tak wspaniale operuje bronią... Dziewczęta od zawsze do niego wzdychały, a ten oczywiście korzystał i wybierał te najlepsze. W wieku 17 lat rodzice stwierdzili, że na zbyt dużo mu pozwalają. Ograniczyli mu możliwość spotykania się ze znajomymi, trenowania tak kochanego dla niego strzelectwa, wszelkie jego zachcianki nie były już spełniane na pstryknięcie palcami. Zaprzęgnięto go do nauki, której ten nie lubi. Jak nie wiem co nie lubi. Nikt nie lubi ślęczeć nad książkami. Żeby chociaż badania w terenie, coś ciekawego... A tu nie*. No i w swe 18. urodziny chłopak zaśmiał się ojcu prosto w twarz, pokłócili się, a chłopak wyszedł z domu lądując w karczmie ze znajomymi, a następnie budząc się kolejnego ranka nic nie pamiętając*. Dobrze, że zabrał ze sobą sporo kaski, teraz zajmuje dobre mieszkanie blisko centrum miasta i często podróżuje, by rozwijać swą pasję- pomaganie innym. Wędruje od niespełna roku po świecie i szuka, gdzie by tu się wcisnąć ze swoją pomocą. No i niezwykle chętnie podejmuje się wszelkich zadań, często stara się zbierać drużyny, którym naturalnie on sam przewodzi i w większych grupach wykonywać trudniejsze zadania. Nie jest pewien, co chce w ten sposób zdziałać, ale na pewno pragnie, by jego imię zapisało się na kartach historii jako imię dzielnego herosa.


    IX
    Parametry postaci:



    Siła: 18
    Zwinność: 5
    Inteligencja: 5
    Wytrzymałość: 10
    Celność: 17 +3
    Charyzma: 5
    Percepcja: 15
    Szczęście: 5


    X
    Umiejętności:


    ~Posługiwanie się rewolwerem 6-strzałowym o kalibrze do 10 mm
    ~Posługiwanie się armatą okrętową o kalibrze do 400 mm
    ~Trafianie do celu nieruchomego odległego o 10 m z dokładnością co do 10 cm (analogicznie 5 m- 5 cm, 1m- 1 cm)
    ~Trafianie do celu ruchomego z odległości 10 m z dokładnością co do 50 cm
    ~Ładowanie całkowite rewolweru w 5 sekund



    Dodatkowe wyjaśnienia:
    ~Blond antenka jest odniesieniem do wyspy Nantucket
    ~Okulary natomiast reprezentują Teksas
    ~Owe blizny to ślady po wojnach, a jest ich mało, bo i amerykańska historia jest uboga...
    ~Maria Jones- imię pochodzi od nazwy jednego z trzech statków które miały swój udział w odkryciu Ameryki- Santa Maria.
    ~Geoge Jones- imię pochodzi od Geoge'a Washingtona, pierwszego prezydenta USA.
    ~Betsy Jones- imię pochodzi od Betsy Ross, znanej dla Amerykanów postaci, szwaczki, która ponoć uszyła flagę USA dla Washingtona.
    ~Adopcja Alfreda- nikt nie zna biologicznych rodziców Alfreda, uznaje się że został adoptowany przez Anglię jako jego młodszy brat.
    ~Znaczenie wzrostu wymagań rodziców Alfreda w stosunku do niego- tuż przed deklarację niepodległości Brytyjczycy zwiększyli swe wymogi co do swej kolonii, by ciągnąć od nich więcej kaski, którą potrzebowali na walki z Francuzami, wprowadzono opłaty stemplowe etc...
    ~Kłótnia z ojcem w 18 urodziny i odejście z domu- oczywiście jest to odniesienie do deklaracji niepodległości wraz z poprzedzającymi ją zdarzeniami.


    We're all living in AMERIKA *^*


    Ostatnio zmieniony przez Alfred F. Jones dnia Pon Kwi 15, 2013 2:51 pm, w całości zmieniany 4 razy
    avatar
    Arthur Kirkland
    Admin

    Liczba postów : 20

    Re: Strzelec wyborowy, czyli Alfred Jones we własnej postaci

    Pisanie by Arthur Kirkland on Czw Kwi 11, 2013 5:20 pm

    Ciekawe, że napisałaś swoją historię do realnego, ale moim zdaniem było to zupełnie niepotrzebne i wprowadziło trochę niepotrzebnego chaosu w kartę, zwłaszcza wątek z rehabilitacją. Jak każdy wie musiała być długa, a skoro dopiero rok podróżuje... To trochę nie trzyma się kupy. Mogłaś wymyśli po prostu swoją własną historię dla postaci, ale przynajmniej ma nutkę oryginalności. Zauważyłam również parę literówek, ale to każdemu się zdarza i można to pominąć. Ogólne karta bardzo mi się podobała, jak wcześniej mówiłam, lubię twój styl pisania, ale prosiłabym zmienić tylko ten wątek z rehabilitacją. Wtedy na spokojnie zaakceptuje.

    Tak więc teraz jak najbardziej AKCEPT! Za ładną KP dostajesz +3 do Celności. Twoja Sakiewka przez królewskie dochody wynosi 30 Golda

      Obecny czas to Czw Maj 24, 2018 11:57 am