Hetasia

Nie, nie hentasia, H-E-T-A-S-I-A


    Leon Edelstein

    Share

    Leon Edelstein

    Pisanie by Leon Edelstein on Pon Kwi 15, 2013 7:36 pm

    Z góry oświadczam, iż owe KP może zawierać jakieś pierdoły, masło maślane czy rzeczy kompletnie nie na temat, jednak jak to czasem bywa, brak weny zżera człowieka... Za ewentualne zawirowania i niedogodności przepraszam.


    I
    Miasto:


    /Elista/


    II
    Imię i nazwisko:


    /Leon Edelstein/


    III
    Wiek:


    /16 lat/


    IV
    Klasa postaci:


    /Uzdrowiciel/


    V
    Sakiewka:


    /Ocierając uprzednie łzy oświadcza, iż jej stan wynosi chlubne 7 Golda. Magiczna sakiewka, ona mówi!/


    VI
    Wygląd:


    /Trzeba przyznać, że obok tego chłopaka nie da się przejść obojętnie. Nie jest zbyt wysoki, w końcu 159 cm wzrostu przy jego wieku to dość niewiele. Postura ciała nie jest zbyt zachwycająca, ale nie ma co narzekać. Ramiona ma nikle umięśnione, to samo tyczy się nóg. Jest właścicielem płaskiego brzucha, a nawet jak się uważnie przypatrzeć i wytężyć zmysł wzroku to można dostrzec zarys mięśni. Karnacje ma mleczną, skóra jest niezwykle delikatna i bez skazy, ma jedynie widocznego pieprzyka pod lewym okiem. Ah, oczy, piękne, nie za duże, nie za małe, otoczone długimi i gęstymi rzęsami, kolor tęczówek niespotykany, bo fioletowy. Twarz w kształcie trójkąta, jednak z delikatnymi, wręcz kobiecymi rysami, nos lekko zadarty, mały i zgrabny, usta wąskie, wiecznie spękane, barwą przypominające jeszcze niedojrzałe poziomki. Włosy ma naprawdę piękne i godne pozazdroszczenia. Na początku wypada napomknąć o ich barwie. Otóż niespotykane jest by ktoś miał włosy, które przypominają kolorem świeży śnieg. Po drugie są niezwykle długie, gdyż sięgają mu praktycznie do połowy łydki. Podkreślić także wypada, iż są niezwykle delikatne i często porównywane do pajęczej sieci. Zdarza się, że Leon związuje je w dwa warkocze, jednak nie jest to często spotykane, zdecydowanie bardziej preferuje gdy przyjemnie okalają jego ramiona. Na czubku głowy figlarnie odstaje mu loczek, nie ważne jakby się starał nic z nim nie zrobi. Jego szaty nie są nazbyt wyszukane, jednak trzeba przyznać, że wygląda w nich po prostu dobrze. Zaczynając od samego dołu, chłopak ceni sobie wygodę, więc nosi długie, skórzane buty sięgające połowy łydki. Spodnie są najzwyklejsze jakie się dało, czarne, materiałowe i nie ograniczające ruchów. Jego zwiewne tuniki, które wręcz uwielbia są zazwyczaj w stonowanych odcieniach, wprawdzie nie są tak tradycyjne, bo zapinane zaraz przy szyi na delikatne klamry czy ozdobne guziki przepięknie mieniące się w blasku słońca, no ale ten mały szczegół się wytnie./


    VII
    Charakter:


    /Leon to chłopak cechujący się niezwykłym spokojem ducha. Jest niewiele rzeczy, które są w stanie go zdenerwować lub mocno zezłościć. Tylko dzięki nieimpulsywnemu zachowaniu i wyciszonemu umysłowi można w pełni korzystać ze swoich zasobów wiedzy, które chłopak w gruncie rzeczy ma dość pokaźne. Ważnym szczegółem wartym wytłuszczenia jest fakt, że na przełomie lat jego charakter dość mocno uległ zmianie. Początkowo nie różnił się niczym od każdego dzieciaka czerpiącego z życia jedynie słodycze i zabawę. Później przechodził okres zamknięcia się na społeczeństwo, jednak było to u niego w dość nietypowym wieku, gdyż takie szopki zazwyczaj odstawiają dzieciaki przeżywające okres dojrzewania. Następna w kolei była tęsknota do dawnych znajomych, a to wszystko przez jakąś nieznaną mu kobietę od której dostał flet. Zawsze było wiadome, że muzyka czyni cuda, jednak nie w tak dziwacznych okolicznościach i na przełomie kilkunastu dni. Podczas swojego dość krótkiego życia nabawił się niezłego narcyzmu, od ciągłych pochwał i okrzyków zachwytu/zdziwienia co do wyglądu można nabawić się jakiegoś nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu czy umyśle. Kontynuując, może na to nie wygląda, ale ten białowłosy chłopczyna to niezwykle odpowiedzialny człowiek. Zanim coś uczyni przemyśli wszystkie za i przeciw przynajmniej dwa razy, przez co czasem trudno jest mu się wyluzować. Brzydzi się przekleństwami, jakiś dziwnych slangów jako tako nie używa, pomyślałby człowiek, że jakiś anioł w ciele chłopaka! Słownictwo jakie czasem dobiera czerpie ze starych ksiąg, które z pasją czyta. Kiedy ma gorszy humor praktycznie się nie odzywa i ignoruje otaczających go ludzi, a kiedy są zbyt natrętni zbywa ich używając niezwykle staroświeckich wyrazów. Jak dobrze, że zazwyczaj zachowuje się jak normalny człowiek i nie odwala takich numerów często. Czasem i on lubi sobie pomarzyć, otóż zawsze chciał mieć jakieś zwierzątko. Owszem, przygarnął pewnego razu pod swój dach czarnego kotka, ale w dość dziwnych okolicznościach zaginął. To samo stało się z drugim kociątkiem i szczeniaczkiem. Chyba najwidoczniej zwierzęta wolą omijać go szerokim łukiem. Jedyną rzeczą, która sprawia, że można ujrzeć na jego drobnej buźce uśmiech, jest drugi człowiek obdarowujący go mocą przyjaźni, jakoś tak się to nazywa./


    VIII
    Historia:


    /Nie tak wcale dawno, bo zaledwie 15 lat i kilka miesięcy temu w pewnym domu oddalonym od innych narodziło się długo wyczekiwane dziecko. Było ono jednak drobne i chude, a jego cera była chorobliwie blada, więc nikt nie dawał mu zbytnich szans na długie życie. Ojciec zniknął zaraz po jego narodzinach, ale złowieszczo oświadczył, że gdy przyjdzie czas znów się pojawi. Z ust mieszkańców Minezis przez długi czas nie znikał temat dziecka zrodzonego z mężczyzny uzdrowiciela i kobiety łuczniczki. Ale z czasem temat do plotek i rozmów przeminął, jednak niebieskooki pozostał. Do trzeciego roku życia borykał się ze słabym zdrowiem, niegroźne dla reszty choroby sam przeżywał długimi tygodniami co dzień męcząc się z gorączką czy ogromnymi bólami. Początkowo tylko niania była jego przyjaciółką, lecz wraz z poprawą stanu organizmu zrobił się bardzo towarzyski. Lubił, gdy dzieciaki biegające z nim pośród drzew zachwycały się jego wyglądem i przez to stał się trochę narcystyczny. Wraz z nadejściem piątych urodzin otrzymał swój pierwszy łuk i już wtedy wiedział, że to był najlepszy prezent jaki mógł otrzymać. Długimi godzinami przesiadywał i ćwiczył celność, zwinność, ale przez to coraz bardziej zaczął oddalać się od bliskich. Początkowo wyglądało to dość niewinnie, nie przychodził punktualnie do domu, wybierał pasję na rzecz obowiązków, czasem bywało, że przez cały dzień chodził głodny tylko dlatego, że nie chciało mu się wracać na posiłek. A później w jego życiu nastał przełom, otóż pewnego pięknego dnia przedzimia spotkał dość dziwną kobietę wabiącą wiewiórki śpiewem. To było najpiękniejsze co dotychczas w życiu chłopczyna doświadczył, więc z uwagą przysłuchiwał się i starał nie wykonywać zbyt gwałtownych ruchów, w końcu to dla niego pestka. Jednak nie wszystko może być tak pięknie, gdyż i tak przez swoją nieuwagę wystraszył zwierzątka, później jeszcze dostał solidny opieprz od czarnowłosej. Okazała się być bardem, było to wręcz magiczne spotkanie dla siedmioletniego Leona. Nie zawitała jednak w wiosce długo, gdyż jedynie pół miesiąca, ale w tym czasie udało jej się nauczyć chłopaka grać na flecie. Co to była dla niego za frajda! Od tego czasu i temu także poświęcał czas i więcej przebywał w domu racząc domowników piękną muzyką. Dwa lata później zaczęło dziać się coś dziwnego. Jego dotychczas piękne, błękitne oczy zaczęły ciemnieć, ostatecznie przyjmując fioletową barwę. W dłoniach często czuć było przyjemne ciało i dreszcze. Wtedy nastał czas zmian, dotąd wyszkolony jedynie w łucznictwie dziewięcioletni białowłosy przeniósł się w zupełnie inne miejsce, a mianowicie pod skrzydła ojca, który uchylił mu rąbka tajemnicy skrywanej w życiu uzdrowiciela. Czy to było powołanie? Trudno określić, jednak ów młodzieniec zdecydował się brnąć w tą "profesję", jeżeli można tak to określić, chęć uzdrawiania była niezwykle silna, przynajmniej czuł, że będzie do czegoś potrzebny. Tak mijały kolejne lata, aż w końcu ojciec udał się na długą podróż i nie wrócił do dnia dzisiejszego, ale Leon nadal ma nadzieję, że ten człowiek ma się dobrze i kiedyś wróci. W końcu miał go nauczyć jeszcze tylu rzeczy! Ostatecznie wyszło, że bardziej oddał się uzdrawianiu, a łucznictwo i muzyka, chociaż nadal lubi do nich wracać, odstawił na drugi plan./


    IX
    Parametry postaci:


    Siła: /2-80/
    Zwinność: /11-80/
    Inteligencja: /15-80/
    Wytrzymałość: /9-80/
    Celność: /10-80/
    Charyzma: /12-80/
    Percepcja: /13-80/
    Szczęście: /8-80/



    X
    Umiejętności:


    /- Z racji takiej, że przez pewien czas wychowywany był przez matkę łuczniczkę, która uczyła go strzelania jakieś zdolności z tym związane ma. Są jednak dość przeciętne i niezbyt przydatne w chwili obecnej. Celność jego swój szczyt osiąga przy odległości 9,5 m, później jest tylko gorzej.
    Do perfekcji wyćwiczył:
    - uleczanie średnio głębokich ran ciętych,
    - niwelowanie poparzeń I i II stopnia,
    - oczyszczanie ciała z trucizn różnej maści, jednak nie tyle silnych by zabić, a jedynie uniemożliwić poprawne funkcjonowanie danej osoby na pewien czas,
    - przy użyciu magii rodem z bajek Disney'a przywracanie stłuczonych bądź niegroźnie złamanych kości do poprzedniej świetności./




    Ulubiony fast food komików? Strasburger. *DA BUM TSS*


    Ostatnio zmieniony przez Leon Edelstein dnia Sro Kwi 17, 2013 5:26 am, w całości zmieniany 4 razy
    avatar
    Alfred F. Jones
    Admin

    Liczba postów : 42

    Re: Leon Edelstein

    Pisanie by Alfred F. Jones on Wto Kwi 16, 2013 4:20 pm

    Niniejszym oświadczam zero zastrzeżeń, karta bardzo ładna, wszystko w porząsiu, AKCEPT

    Leoś otrzymuje +3 do percepcji

    Stan jego sakiewki wynosi 7 Golda

      Obecny czas to Pon Lip 16, 2018 1:59 pm