Hetasia

Nie, nie hentasia, H-E-T-A-S-I-A


    Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Share

    Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Matka Ziemia on Wto Kwi 09, 2013 9:15 pm

    Chyba jedno z nielicznych miejsc w mieście przejawiających choć trochę życia. Znajduje się w piwnicy, więc trzeba doń zejść po schodach na dół. Oczywiście są tu dostępne wszelkie jadła i trunki, od ciasta drożdżowego i mleka po pieczeń piwo. Oczywiście nikt nie daje gwarancji smaku i standardów pięciogwiazdkowej restauracji, ale owszem, jak najbardziej można się najeść. Ale ludzie zazwyczaj nie po to tu przychodzą. Zazwyczaj przybywają tu po odrobinę rozrywki, gdyż w tym miejscu jest jej dostatecznie dużo: hazard, towarzystwo, kobiety... No i jest to świetne miejsce do przeprowadzania szemranych interesów... Przyjezdni którzy znają się do rzeczy, kiedy potrzebują czegoś, to zazwyczaj udają się tutaj.
    avatar
    Askel Bondevik

    Liczba postów : 33

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Askel Bondevik on Sob Kwi 20, 2013 6:22 pm

    Askelowi przypadł do gustu motyw piwnicy. Przewieszone miecze przez tarcze, surowe ściany oraz kominek, którego dym ulatywał nie wiadomo gdzie...to wszystko jakoś miało swój ukryty urok, który czarodziej dostrzegł. Zasiadł niedaleko baru i zamówił pół kurczęcia oraz trzy bułki za co zapłacił 35 srebrników i 10 miedziaków. Tak najedzony wypatrywał po karczmie osobnika o aparycji, jaka przypadła mu do gustu. W swojej drużynie potrzebował skrytobójcy, którzy słynęli też ze swoich wytrychów i umiejętności kradzieży kieszonkowych. Taki to by się przydał w podróży, jego pomoc byłaby nieoceniona. Zwinny i skuteczny - o to mu chodziło. Niestety w karczmie nikt takowy do askelowego oka nie wpadł toteż po zjedzeniu kolacji nie siedział w niej długo.

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Feliks Łukasiewicz on Sob Kwi 20, 2013 8:20 pm

    Feliks lekkim krokiem wszedł do karczmy. Jego towarzyszki powinny iść tuż za nim i lada chwila się tu pojawić. Wprawdzie Agnes i jej niedźwiedź w pewnym momencie go wyprzedzili i udali się w innym kierunku, ale zwierzę powinno złapać jego trop i go znaleźć. Taką przynajmniej miał nadzieję.
    Rozglądnął się po karczmie i odnotował kilka znajomych twarzy. W karczmie nie było dużo ludzi, kilka podejrzanie wyglądających mężczyzn rozmawiało o czymś szeptem w kącie sali, pojedyncze osoby siedziały przy odrapanych stołach jedząc niemrawo posiłek. Jego wzrok padł na karczmarza, który zmierzył go nieprzychylnym wzrokiem. Najwyraźniej nadal miał mu za złe tą bójkę sprzed miesiąca. Rzucił mu przepraszające spojrzenie i usiadł przy jednym z wolnych stołów rozkoszując się ciepłem i otaczającym go gwarem. Utkwił wzrok w drzwiach oczekując na przybycie swoich towarzyszek.
    avatar
    Askel Bondevik

    Liczba postów : 33

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Askel Bondevik on Sob Kwi 20, 2013 9:26 pm

    Właściwie to wychodził ale jego wzrok przykuł blondynek o pociesznej twarzy. Zmierzył go wzrokiem dokładnie i bacznie, wiedział już, że to on będzie w jego drużynie. Wyczuł u niego coś na kształt prostej osobowości, nieskomplikowanego acz skutecznego działania no i...to coś. Ta buźka po prostu przypadła mu do gustu. Nie chciał stracić szansy i pochwycił dwa kufle zimnego piwa, podszedł do blondynka o prostych włosach i usiadł obok swojego 'wybrańca'.
    -Spragniony? - rzekł podsuwając mu jeden z kufli nawet nie czekając na odpowiedź. Doznał dziwnego uczucia podobnego do wyzwania. Czyżby nakłonienie tegoż osobnika było trudniejsze niż myśli? A może to w jego działaniach będzie coś nie tak? nawet jeśli to zrobi wszystko by ta drużyna powstała i była skuteczna w swoich poczynaniach. Miał wielki plan, do którego potrzebował ludzi ale po co mu ludzie utrudniający zadanie gdy właśnie chciał by mu je ułatwili? Jego też chciał wystawić na próbę, sprawdzić czy będzie wprowadzał do grupy dezorganizację czy raczej przyłoży rękę do czynu szczytnego.

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Feliks Łukasiewicz on Sob Kwi 20, 2013 10:00 pm

    Chłopak siedział przy stole ze wzrokiem utkwionym w niski sufit. Agnes i Bevin jeszcze się nie pojawiły, ale nie był z tego powodu zaniepokojony. Wiedział, że w razie czego będą potrafiły sobie poradzić. Inaczej nie dałyby rady przemierzać samotnie kontynentu.
    Wyciągnął jeden ze sztyletów zza pasa i zaczął się nim machinalnie bawić, rozmyślając nad wszystkim i niczym. Od czasu do czasu spoglądał niespokojnie na drzwi wejściowe i rozważał nad wyjściem z karczmy, by poszukać swoich towarzyszek. Z zamyślenia wyrwał go spokojny głos i kufel zimnego piwa, który znalazł się na stole centralnie przed nim.
    Odwrócił głowę w bok i jego spojrzenie natrafiło na blondyna, który w tej samej chwili usiadł obok. Zmierzył go wzrokiem i mocniej zacisnął rękę na sztylecie. - Niezbyt, raczej podziękuję. - mruknął chłodno i utkwił wzrok w chłopaku. Jeżeli w tym mieście nauczył się czegoś przydatnego, to na pewno tego, że od nieznajomych nie bierze się nic. Nikt nie jest na tyle głupi, żeby dawać coś za darmo, bez swojego zysku w tym. W szczególności piwo. Poza tym, tutejsi ludzie specjalizowali się w tworzeniu różnorakich trucizn, a więc głupotą byłoby przyjęcie napoju. Tylko że chłopak nie wyglądał na tutejszego. Feliks nie wiedział czemu, ale obecność blondyna była tutaj nie na miejscu i przyprawiała go o lekkie dreszcze. - Nie sądzę, byś podchodził tak do każdego w tym miejscu i stawiał po darmowym piwie, a więc zacznijmy od konkretów. Kim jesteś i czego ode mnie chcesz? - Zmrużył oczy i odsunął się nieco od obcego by zwiększyć dystans między nimi.
    avatar
    Askel Bondevik

    Liczba postów : 33

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Askel Bondevik on Sob Kwi 20, 2013 10:15 pm

    Uśmiechnął się. Ostrożność, coś co cenił stało się kolejnym atutem jego przyszłego nabytku. Widać dobrze wybrał choć nieco go dotknęła niechęć do świeżego piwa jakie własnie zakupił, a mimo tego rozumiał to zachowania. Pokiiwał głową.
    -No tak, gdzie moje maniery - wstał i wyciągnął do niego rękę - ASkel Bondevik, miło mi. I skoro tak ciągnie cię do konkretów to już spieszę z wyjaśnieniami. Poszukuję ludzi do drużyny, którą chce poprowadzić ku niemałym skarbom oraz odkryć parę miejsc by móc unieśmiertelnić się na kartach historii. Jeśli interesuje Cię przygoda oraz ciężka sakiewka to zapraszam. Uprzedzę też twe pytanie 'czemu ja?'. Otóż przypadłeś mi do gustu już w momencie gdy Cie zobaczyłem i nie mam tu na myśli nic nieprzyzwoitego. Po prostu wyróżniłeś się z tego szarego i bezbarwnego tłumu zwykłych, zapewne w większości oprychów nie wartych nawet złamanej sztuki złota z tego co można wynieść z tej wyprawy. Zainteresowany? - zapytał z lekkim acz przyjemnym i nieco tajemniczym uśmiechem na bladej twarzy. Oczami wbił się w jego zielone patrzałki i całe te objaśnienia nawet nie mrugnął czym sugerowałby kłamstwo. Chciał dać mu do zrozumienia, że widzi w nim to co w innych nigdy nie narodzi się.
    avatar
    Agnes Johansen

    Liczba postów : 13

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Agnes Johansen on Nie Kwi 21, 2013 4:46 am

    Niedźwiedź dalej biegał niczym labrador. Ale on i jego pani byli widocznie szczęśliwi. Minęli dużo domów i ciemnych uliczek, gdzie normalnie, ludzie z poza miasta się nie zapuszczają. W jednym momencie jednak zatrzymała się. Ściągnęła brwi i rozejrzała się.
    -Szukaj - rozkazała i nawet na jej chwilowo poważny ton słowo było delikatne i dźwięczne.
    Snø zaczął węszyć szybko znalazł zapach Feliksa i ruszył za nim. Już nie jak dzikie zwierzę, a z gracją. Stąpając delikatnie. Oczywiście kiedy tylko niedźwiedź zszedł po schodach i wszedł do karczmy został przywitany zimnymi spojrzeniami, ale już zdążyli się przyzwyczaić. W sumie dziewczyna sama nie wiedziała ile jej zajęło dotarcie do ów budynku. Zawsze traciła poczucie czasu kiedy razem ze swoim zwierzakiem biegała. Przełożyła nogę nad Snø'em tak, że teraz siedziała bokiem. A stopy zwisały jej obok siebie, po jednej stronie. Rozejrzała się po karczmie jej spojrzenie zatrzymało się na blondwłosym mężczyźnie. Nie, nie był to Feliks, a ktoś kto z nim rozmawiał. Oczy Johansen zdały się na ułamek sekundy pociemnieć, a od niej samej zaczął emanować chłód. Nie znała typka, acz było w nim... Coś.
    avatar
    Bevin Keane

    Liczba postów : 31

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Bevin Keane on Nie Kwi 21, 2013 9:12 am

    Grając szła za Alretem który doprowadził ją do karczmy. Przerwała grę i spuściła brwi. "Pod zatrutym jabłkiem" jakoś nie brzmiało zachęcająco. Ale Alret twierdził że jej nowi znajomi są w środku. Zeszła po schodkach na dół i zatrzymała się. Alret najeżył grzebień i groźnie spojrzał na drzwi. Nagle zobaczyła jego oczami jasnoniebieski ślad na drzwiach. Przełknęła ślinę. Mag, ten sam co w Minezis. Powoli weszła do środka.

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Feliks Łukasiewicz on Nie Kwi 21, 2013 12:03 pm

    Poszedł w ślady chłopaka i wstał od stołu, mało co nie wylewając przy tym piwa otrzymanego od Askela. - Feliks Łukasiewicz, mi również. - uścisnął jego rękę i uśmiechnął się lekko. Z nieskrywanym zainteresowaniem słuchał monologu blondyna, który, co trzeba było przyznać, stawał się coraz bardziej przekonywujący. Usiadł ponownie i oparł ręce na stole. - Drużyna? Nie powiem brzmi ciekawie, a obietnica dalekich wypraw i złota, jest nad wyraz kusząca. - uśmiechnął się szelmowsko, a oczy błysnęły mu wesoło. Zaczął bawić się kuflem piwa, wypatrując w oczach swojego rozmówcy choćby cienia kłamstwa. Westchnął cicho i ze zrezygnowaniem wypił niepewny łyk zimnego piwa. - Nie ufam Ci do końca, lecz to chyba jest póki co oczywiste. Jednakże, jestem zainteresowany twoją ofertą. Z chęcią do Ciebie dołączę. - uśmiechnął się do niego szerzej znad kufla.
    W tym samym momencie drzwi karczmy otwarły się, a do środka wszedł biały niedźwiedź z blondynką na grzbiecie. -Agnes! - Feliks uśmiechnął się promiennie na widok bardki i pomachał do niej radośnie. - Już myślałem, że się zgubiłaś. Gdzie Bevin? - jak na zawołanie drzwi ponownie się otwarły, a przez nie wolnym krokiem weszła jaszczurka oraz jej płomiennowłosa właścicielka. -Już się zaczynałem martwić, że ktoś was napadł, czy coś.- zaśmiał się pod nosem i gestem wskazał im na stół przy którym siedział z Askelem. -Siadajcie!
    avatar
    Askel Bondevik

    Liczba postów : 33

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Askel Bondevik on Nie Kwi 21, 2013 12:23 pm

    -Ja niestety - zmierzył dyskretnie dziewczyny wzrokiem ale na niedźwiedziu to już zawiesił oko, dość niecodzienny pupil - jestem zmuszony udać się na odpoczynek, przybywam tu z Minezis śpiąc zaledwie niecałe dwie noce, a jutro ma tu przybyć mój łucznik - wstał od stołu i znów wyciągnął do niego dłoń odzianą w czarną rękawicę zdobioną połówką demonicznego serca - cieszę się, że przystałeś na propozycję, mam nadzieję, ze się nie zawiedziesz - mówił to nie w uśmiechu ale z twarzy nie można było wyczuć niechęci czy wrogości, taki miał już styl mowy zarówno ustami jak i ciałem - spotkajmy się jutro tu niedaleko, na placu. Poznasz kolejnego członka drużyny i dam kolejne wytyczne podróży, opowiem też więcej o samym celu i przebiegu...misji jeśli mogę tak to ująć - uśmiechnął się lekko. Oczywiście, że się nie zawiodą! Brakowało mu jeszcze tylko jakiegoś roztropnego mięśniaka i kogoś, kto zna się na leczeniu. Wtedy wszyscy ruszą po skarby, które i tak będą dzielone nie na pięć a na cztery osoby. On sam siebie w tym wszystkim nie liczył, miał inny cel, jego łup różnił się od lśniących monet, błyszczących klejnotów i innych kosztowności jakie mogli zastać u szczytu wyprawy. Oczywiście powie im to, wyjaśni, że to co będą chcieli zabrać jego interesować nie będzie, a tylko jedną rzecz sobie zagarnie z całego łupu. Wiedział, że dzięki temu nabiorą większej ochoty, zepną się w sobie i postanowią działać wspólnie co by niepotrzebnie nie przedłużać podróży.
    avatar
    Agnes Johansen

    Liczba postów : 13

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Agnes Johansen on Nie Kwi 21, 2013 2:26 pm

    Zaraz jednak oczy wróciły do normy, jakby się otrząsnęła. Poklepała Sno'a po głowię i zsunęła się po jego grzbiecie, delikatnie stając na deskach. Nadal trzymając dłoń na jego głowie uśmiechnęła się do Askela. Nie emanowała z niej radość, ale także nie był to chłód. Posłała mu zmysłowe spojrzenie spod swoich długich rzęs. Z gracją podeszła do stołu. W tym momencie słyszała tylko skrzypienie desek, które uginały się pod ciężarem niedźwiedzia oraz bicie swojego serca. Mimo to usłyszała jego lekko przytłumiony głos. "Spotkamy się jutro" Po co?... "Kolejnego członka drużyny" Jakiej znowu drużyny?... "Wytyczne podróży" Jakiej do cholery podróży?... Mimo tylu myśli kłębiących się w jej głowie nie pozwoliła nic po sobie poznać. Ze swoim delikatnym uśmiechem skłoniła się przed niebieskookim.
    -Agnes Johansen~ - wyprostowała się i przyjrzała mu dokładnie- Już nas opuszczasz? Szkoda... - usiadła obok Feliksa, nie odrywając wzroku od czarodzieja. Niedźwiedź zaś podszedł do niego i nawet... Otarł się o niego? Agnes nie potrafiła ukryć oszołomienia.
    -Chyba... Lubi cię?...
    avatar
    Askel Bondevik

    Liczba postów : 33

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Askel Bondevik on Nie Kwi 21, 2013 2:51 pm

    Poczuł się dziwnie acz nawet zrobiło mu się nieco miło. Pogłaskał zwierza po łbie wciąz unosząc drugą oczekując na gest od Łukasiewicza.
    -Na to wygląda - mruknął patrząc na miśka, a potem przenosząc wzrok na Agnes - Askel Bondevik -skinął głową oddając gest.
    avatar
    Bevin Keane

    Liczba postów : 31

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Bevin Keane on Nie Kwi 21, 2013 3:02 pm

    Jej śiech wypełnił pomieszczenie. Ta sytułacja bardzo przypominała tą w Minezis.
    -Witaj. Wybaczcie ten śmiech ale coś mi się przypomniało.- Spojrzałą na Askela. Domyślała sie że członkiem jego drużyny jest Evan. Z gracją usiadła obok Agnes. Alret wciąż nie przestajac się jeżyć stał w cieniu. Ciepłolubne zwierze niecierpiało lodu.-My sie chyba już znamy, a raczej ja znam cię. Widziałam jak załatwiłeś tego łucznika w Minezis. Bardzo ciekawy rodzaj magii.- uśmiechnęła się rozkosznie.

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Feliks Łukasiewicz on Nie Kwi 21, 2013 3:41 pm

    -Szkoda, że już nas opuszczasz. Dobrze by było, gdyby udało nam się jeszcze dłużej porozmawiać. - wstał od stołu i ponownie uścisnął dłoń swojemu nowemu towarzyszowi. - Skrytobójca, łucznik i czarodziej, ciekawe połączenie. Miejmy nadzieję, że nasza współpraca przebiegnie bez jakichkolwiek problemów. Jutro na placu, tak? - uśmiechnął się promiennie do Askela, co było doskonałym przeciwieństwem obojętnego wyrazu twarzy jego rozmówcy. Jeżeli chodzi o profesję chłopaka, to choć ten mu jej nie wyjawił, Feliks był niemal w stu procentach pewien, że jest on czarodziejem. Przeczucie? Być może.
    Chłopak ze zdumieniem obserwował jak biały niedźwiedź ociera się przyjacielsko o nogi czarodzieja. Odnotował, że u jego boku znalazła się Agnes, a więc uśmiechnął się do niej przyjacielsko, po czym ponownie przeniósł wzrok na Askela. -Może jednak zostaniesz z nami na dłużej? Wiadome, że jesteś zmęczony, ale ja jestem Ci jeszcze winny piwo.- posłał mu szelmowski uśmiech i wrócił do picia własnego trunku. Przeniósł pytający wzrok na Bevin. - Co zrobił z tamtym łucznikiem? - spytał lekko zaniepokojonym tonem.
    avatar
    Askel Bondevik

    Liczba postów : 33

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Askel Bondevik on Nie Kwi 21, 2013 3:50 pm

    Spojrzał na zwierzaczka, wciąż się do niego łasił. I kto by pomyślał, że niedźwiedź polarny może tak się przymilać do człowieka? Nigdy on sam nie uważał się z takiego co ma super rękę do zwierząt. Tyle lat żył w lesie, owszem, oswoił się z bytnością różnego rodzaju fauny ale aż tak entuzjastycznie wobec czarodzieja się nie zachowywały. Mimo to, nachalność okazała się skuteczna w działaniu i dalej głaskał miśka.
    -On chyba mi nie pozwoli wyjść...lecz tutaj rozmawianie o szczegółach nie jest bezpieczne, zostawimy to na blady świt, gdy wszyscy będą zajęci snem - lekko się uśmiechnął - pozwolicie więc, że porozmawiamy na inne tematy niż to co przed chwilą zostało tu powiedziane, zgoda? I nie zabawię długo, naprawdę potrzeba mi snu a piwo mi tego nie ułatwi - ]usiadł z powrotem na miejsce i spojrzał na rudą Bevin - doprawdy? Nie widziałem Cię tam, w lesie. - naprawdę, nie przypominał jej sobie. Tylko on i Evan Kirkland, nikogo innego w gąszczu nie było, a było wystarczająco cicho by usłyszeć trzecią osobę. Albo dziewczyna jest wyjątkowo cicha w działaniu i bezszelestnie ich obserwowała. Że też dał się tak podejść...
    avatar
    Agnes Johansen

    Liczba postów : 13

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Agnes Johansen on Nie Kwi 21, 2013 4:27 pm

    Nadal z lekkim zdziwienie przyglądała się zwierzakowi, który... Podsunął mu krzesło. Ściągnęła brwi słysząc myśli zwierzaka. Po raz kolejny jej postawa na ułamek sekundy zmieniła się. Oczy przybrały odcień nieba nocą, a jej skóra zdała się zrobić jeszcze jaśniejsza. Zaraz jednak wróciła do normalnego stanu. Znowu uśmiechnęła się do Askela. Po czym stuknęła lekko dłonią w blat stołu.
    -Piszę się na to~! - starała się nie krzyknąć za głośno, bo po co, skro i tak już większość ludzi się na nich patrzyła?
    Zaraz usłyszała głos w swojej głowie. Dość znajomy. Przez co znowu ściągnęła brwi.
    -Co ty o cholery wyrabiasz?- wrzasnął mocny bas w jej głowie. A biały Sno spojrzał na nią gniewnie.
    -Nawzajem. Ocierasz. Się. O. Niego. -dokładnie zaakcentowała każde słowo w myślach, pokazując zwierzakowi, że nie podoba się jej to zachowanie.
    Jednak sama chciała się gdzieś jeszcze wybrać. Nie dla samego łupu, a przygody. Oczywiście jej dobry słuch nie zawiódł jej nawet w takim momencie. Wyprostowała się i z lekkim uśmiechem, starając się jak najmniej ruszać wargami szepnęła cichutko.
    -Usłyszeli... -wymamrotała i omiotła spojrzeniem innych dalej szczerząc się sztucznie.
    avatar
    Bevin Keane

    Liczba postów : 31

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Bevin Keane on Nie Kwi 21, 2013 5:02 pm

    -Mnie też podoba się ten pomysł. Będzie kilka materiałów na balladę- zachichotała. Alret w przeciwieństwie do Sno nie za bardzo ciągnęło do czarodzieja. Trzymał się jak najdalej unosząc swój grzebień. Nie wyglądało to dobrze. Znów widziała jego oczami i o mały włos nie krzyknęła. Sno był piękny. Oczami Alreta widziała jak białe futro skrzy się i mieni jak diament. Oczy zwierzęcia były jak dwa czarne węgle a pazury wręcz ze stali. Pozwoliła sobie gwizdnąć z uznaniem. Po chwili znów widziała tak jak wcześniej.- Naprawdę mnie niezauważyłeś?- słowa czarodzieja miło połechtały jej dumę.

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Feliks Łukasiewicz on Nie Kwi 21, 2013 6:32 pm

    (Wybaczcie, że tak krótko, kompletny brak pomysłu na posta~ D:)
    -Jeżeli taka jest twoja wola. - uśmiechnął się promiennie i usadowił wygodniej na ławie. Po chwili zastanowienia zamówił coś do jedzenia i piwo. -Miło jednak, że zostaniesz z nami na dłużej. A piwem i tak się kiedyś Ci odpłacę. - oświadczył i z zainteresowaniem zaczął się przysłuchiwać rozmowie pozostałych. Rozglądnął się po sali. Ich czwórce udało się już zwrócić na siebie uwagę sporej części obecnych w karczmie gości. Karczmarz patrzył się na nich nieprzychylnym wzrokiem, jakby tylko oni byli przyczyną obecnego tu gwaru. Zaczął ponownie bawić się sztyletami, jednym uchem przysłuchując się rozmowie reszty. Czyli Bevin i Askel już się kiedyś spotkali? Bardzo interesowało go co się stało w lezie w Minezis, oraz co czarodziej zrobił wspomnianemu łucznikowi, ale stwierdził, że woli póki co nie przerywać im rozmowy i spytać się o to Askela innym razem.
    avatar
    Askel Bondevik

    Liczba postów : 33

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Askel Bondevik on Nie Kwi 21, 2013 7:01 pm

    -Wybaczcie drogie panie ale nikogo więcej nie przewiduję do grupy więc nie róbcie sobie nadziei. Ta wyprawa jest nawet zbyt niebezpieczna...chyba, że któraś z was ma umiejętności uzdrowiciela, wtedy zastanowię się - wyjaśnił chcąc uspokoić napalone Bevin i Agnes - i nie przekonacie mnie w inny sposób. - uciął krótko. Nie chciał się kłócić i zwracać na siebie większą ilość uwagi szarej gawiedzi. Wpatrywał się w poczynania Feliksa jego sztyletami. Niby kuglarskie sztuczki ale wiedział, że gdy przyjdzie co do czego to okażą się nieodzownym, doskonałym przyjacielem.
    Niedźwiedź oparł o jego udo łeb i domagał się dalszych pieszczot, mag jakoś nie miał serca mu odmówić i dalej go głaskał. Czuł ciepło cielska, musiał miło grzać Agnes w czasie zimnych nocy. Przydatny zwierzak, nie ma co.
    Spojrzał na lekko zawiedzione twarze dziewczyn ale co miał poradzić? Musiał trzymać się planu, inaczej nie wypali podróż, kobiety często dezorganizowały grupę. Chyba, że faktycznie jedna z nich umiała leczyć. Wtedy zaoszczędziłby drogi i czasu na szukanie lekarza. jeszcze tylko wojownik i miałby komplet...
    avatar
    Agnes Johansen

    Liczba postów : 13

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Agnes Johansen on Nie Kwi 21, 2013 7:28 pm

    Jeszcze chwile wpatrywała się w zwierzę. Choć w sumie w ogóle nie słuchała reszty. Była skupiona na rozmowach innych. Jej bardzo dobry słuch pozwolił na dość dobre ogarnięcie sytuacji. Rozejrzała się jeszcze raz uśmiechając. Po czym znowu zatrzymała spojrzenie na czarodzieju.
    -Taki zdolności nie posiadam. Za to mam wiele innych. Jednak nie będę przekonywać. Pozwól jedynie, że wybiorę się z wami do Elisty. Szukasz uzdrowiciela. Wnioskuję więc, że właśnie tam masz zamiar się udać. Jeśli nie będziesz mnie dalej chcieć udam się w swoją stronę. Dawno nie odwiedzałam Kryształowego Jeziora. No i oczywiście mam nadzieje, że nie zabłądzicie na ścieżce do doliny. Przydałby się wam ktoś kto zna tamte tereny~ - uśmiechnęła się.Oczywiście, chodziło jej o siebie. Podróżowała kiedyś dużo po tamtych okolicach i zna dobrze drogę. Spojrzała na nóż Feliksa. Po czym sięgnęła po dłoń Askela. Przyłożyła do blatu jeden jego palec i zaczęła nim kreślić litery mając wielką nadzieje, że zrozumie, iż chce mu coś przekazać.
    avatar
    Bevin Keane

    Liczba postów : 31

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Bevin Keane on Nie Kwi 21, 2013 7:51 pm

    -A ja powędruję z wami. Ciekawi mnie jak cała wyprawa się zakończy. No i oczywiście twój sprzeciw mnie nie odgoni.- błysnęła białymi zębami w uśmiechu. Alret jak na potwierdzenie jej słów prychnął wypuszczając kłębek zielonego dymu który ułożył się w koło. Po chwili druga przybrała kształtt statku który wpłynął w okręg.- Zdolności lecznicze nie za bardzo ale znam się toćkę na zielsku leczniczym no i stworzeniach.- z czułością wspomniała wywody mistrza.
    avatar
    Askel Bondevik

    Liczba postów : 33

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Askel Bondevik on Nie Kwi 21, 2013 7:57 pm

    Poczuł jak ktoś go dotyka. To była Agnes i coś robiła z jego palcem. Ale co to nie miał już pojęcia ale skoro robiła to w taki sposób to chyba chciała mu coś przekazać. Nie lepiej było poprosić go na osobności? Albo on był już tak zmęczony i ogłupiały albo Agnes nie umiała przekazywać informacji dlatego spojrzał na nią i wyczekiwał wyjaśnienia na jej gest. Bo jeśli miała dzięki temu przekazać coś ważnego to lepiej było tego wysłuchać, w końcu może mu ułatwić zadanie polecając kogoś? Lekko zmrużył oczy wpatrując się w dziewczynę czasie, a niedźwiedź blondynki wciąż okupywał jego kolana. Dotarło do niego, że jeśli linieje to jego czarne spodnie będą płakały.
    Jeśli chodzi o samą ofertę Agnes to czemu nie? I tak tam zmierzali, a kto wie? Może obie okażą się przydatne? Co nie zmienia faktu, że było mu w niesmak...dwie samice...dwa razy więcej kłopotów, opóźnienia, awantury...westchnął w duchu. Czas pokaże...
    avatar
    Agnes Johansen

    Liczba postów : 13

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Agnes Johansen on Wto Maj 07, 2013 8:07 pm

    Stuknęła delikatnie palcem w stół po czym zaraz położyła na nim ciężki, metalowy krzyży, który chwilę temu odpięła od włosów. Pchnęła go delikatnie w jego stronę, acz nie puściła. Był dla niej bardzo cenną rzeczą. Już kilka osób przekonało się, jak bardzo cenną... Spojrzała na miśka, który nazbyt się spoufalał i wymieniła z nim jeszcze parę krótkich zdań, dopiero wtedy znowu spojrzała na maga. Właściwie nie zwracała uwagi na pozostałą dwójkę... Kehem. Trójkę licząc przerośniętą jaszczurkę. W sumie sama nie wiedziała czemu nie odeszła. Jakoś nie chciała chyba przeszkadzać w rozmowie, acz musiała mu go pokazać. On miał taki sam, też podpinał nim włosy od boku. Dokładnie tak samo. Nawet ta sama strona... Choć to było już bardzo dziwne...
    (Przepraszam, nie wiem czy ten post ma w ogóle jakiś sens, ale ja nie myślę...)
    avatar
    Askel Bondevik

    Liczba postów : 33

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Askel Bondevik on Sro Maj 08, 2013 2:12 pm

    Spojrzał na krzyż, który Agnes miała we włosach, a którego nie dostrzegł wcześniej. Zmroziło go i to nie w tym miłym znaczeniu. Przecież...on nosił taki sam, identyczny. Aż dotknął swojego by mieć pewność, że dziewczyna nie ukradła go i teraz psikusa robi. Nie, nadal czuł pod palcami chłód metalu. Przestał go interesować nawet Sno. Wzrok miał utkwiony w spince bardki ale już po kilku chwilach otrzeźwienia patrzył na właścicielkę bliźniaczego krzyża. Dopiero teraz do niego dotarło jak bardzo dziewczyna jest do niego podobna. Te same rysy twarzy, kolor włosów, oczy, nos...
    Czyżby on...Askel Lukas Bondevik z domu dziecka w mieście gdzie się dusił, chłopak uczący się magii od obłąkanego czarodzieja z puszczy, mag, który od najmłodszych lat myślał i utwierdził się w tym przekonaniu, że jest sam...a tu rodzina...?
    Musiał z nią o tym porozmawiać!
    avatar
    Bevin Keane

    Liczba postów : 31

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Bevin Keane on Nie Maj 12, 2013 3:43 pm

    Obserowowała kontem oka prowadzoną przez maga i bardkę rozmowę. Zamówiła piwo ale już po pierwszym łyku stwierdziła że nie zamierza pić tego świństwa. Alret jednak nie pogardził. Szybko wspiął się na siedzisko i wychłeptał znajdujący się w kuflu alkohol. Bevin przewróciła oczami i przeciągnęła się. Zauważyła że lud przy stolikach znacznie się wzbużył. Zgrabnie zeskoczyła ze stołka i lekko pociągnłęa Feliksa za rękaw koszuli. Po hyliła się żeby wyglądało jakby proponowała mu wspólną noc.
    -Gdzie zamierzacie się spotkać z tym łucznikiem i kiedy?- spytała szeptem w jego ucho.

    Sponsored content

    Re: Karczma pod zatrutym jabłkiem

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Pon Lip 16, 2018 2:05 pm