Hetasia

Nie, nie hentasia, H-E-T-A-S-I-A


    Plac ziejący pustkami

    Share

    Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Matka Ziemia on Wto Kwi 09, 2013 8:57 pm

    Jeśli liczysz, że w Ronklyn udasz się do centrum i natkniesz się na tętniący życiem targ, to się mylisz. Tu nikt nie reklamuje najgłośniej jak się da swych towarów, a jeśli już się trafi taki delikwent- nowicjusz i idiota- zostaje albo zignorowany, albo będzie tak długo torpedowany spojrzeniami pełnymi pogardy, aż się podda. Tutaj ludzie handlują po kryjomu. Dlatego też plac wydaje się być całkiem pusty, ludzie kryją się w ciemnych zaułkach. Może lepiej dostosować się i zachować całkowite milczenie...?
    avatar
    Agnes Johansen

    Liczba postów : 13

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Agnes Johansen on Pon Kwi 15, 2013 8:31 pm

    Delikatny cichy wiatr omiótł Agnes, kiedy ta wraz ze Snø'em wkroczyła na główny plac miasta. Głucha cisza została przerywana cichutkimi uderzeniami butów o ziemię, choć normalnie byłoby to nie słyszalne to tu brzmiało niczym wielki, głośny dzwon. W samym centrum ów miejsca zatrzymała się. Przeniosła swoje spojrzenie na niedźwiedzia i uśmiechnęła się do niego radośnie. Kiedy zwierzak się położył Johansen usiadła na jego grzbiecie. Założyła nogę na nogę i wyjęła skrzypce. Oparła instrument o ramie i przystawiła doń smyczek, by zaraz wydać pierwsze dźwięki, za którymi posypały się następne. Piękna, cicha i spokojna melodia wypełniła plac i jego ciemne zaułki.

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Feliks Łukasiewicz on Pon Kwi 15, 2013 9:08 pm

    Nieprzerwana cisza roztaczająca się nad całym miastem, senna atmosfera i delikatny wiatr, wiejący od strony morza umocnił Feliksa w przekonaniu, że będzie to kolejny, normalny dzień w Ronklyn. Wolnym krokiem włóczył się po jednej z ciemnych uliczek miasta, obserwując mijających go przechodniów.
    Wrócił do miasta zaledwie trzy dni temu, a przytłaczająca atmosfera tego miejsca już dawała mu się we znaki. Szybkim ruchem nasunął na głowę kaptur, aby ukryć się przed wzrokiem napotykanych ludzi. Przyśpieszając kroku, udał się uliczką w stronę placu. Choć zwykle zionął on pustkami, to i tak było to jedno z nielicznych miejsc, w których warto było się pojawić. Głównie ze względu na tych małomównych handlarzy, którzy patrzyli się na każdego kupca wilkiem, a których doprowadzanie do szewskiej pasji było jedyną rozrywką Feliksa w tym mieście. Nie dziwię się, że handel odbywa się tu głównie w ciemnych zaułkach, z takim nastawieniem handlarzy...
    Po placu roztaczał się cichy dźwięk skrzypiec niknący powoli w wszechobecnej ciszy. Delikatny, dźwięczny dźwięk wnosił radość w serce każdego słuchacza. Chłopak uśmiechnął się pod nosem. Bardzi rzadko tu się pojawiają. Z uznaniem popatrzył na dziewczynę dzierżącą skrzypce i... niedźwiedzia? Podszedł do niej po cichu, uważając przy okazji na odległość między nim a zwierzęciem. -Nie liczyłbym w tym miejscu na tłumy słuchaczy.
    avatar
    Agnes Johansen

    Liczba postów : 13

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Agnes Johansen on Pon Kwi 15, 2013 9:25 pm

    Siedziała wygodnie na miękkim futerku Snø'a. Może się nie wydawać, ale łato przy nim zasnąć, choć Agnes już zdążyła się przyzwyczaić do niego. Łatwo było przy nim przetrwać chłodne dni. Wtulona w jego sierść nigdy nie odczuwała zimna. No, ale wróćmy do naszego miasta i gry. Johansen miała uniesioną głowę, wpatrywała się w chmury. Wyglądają prawie tak jak w Eksaronie, ale zarazem są całkiem inne.
    Ktoś się do niej odezwał? A to niespodzianka. Była pewna, że ją zignorują i nikt się nie odważy. Miłe zaskoczenie. Spojrzała na chłopaka uśmiechając się do niego ciepło. Nie przerywając gry podniosła się i ukłoniła delikatnie.
    -Nie potrzebuje pełno ludzi w okół siebie, by wiedzieć, że słuchają. - w jej uśmiechu pojawiło się coś tajemniczego nim zniknął. Rozchyliła delikatnie swoje różowe wargi i wciągnęła powietrze by zaraz móc jej wypuścić w śpiewie.
    -Dziecko położone w kołysce, czasem płacze, czasem się śmieje. Spać, spać, w imię Boga, Bóg czuwa nad dzieckiem. Moja mama sadza mnie na kolanach, zatańcz ze mną w tę i z powrotem. Taniec jest wszystkim. Tańczyć tak... Pozwól już spać. - jej delikatny głosik delikatnie położył się z dźwiękiem skrzypiec.
    Kiedy słowa się zakończyły tempo wzrosło i stało się bardziej skoczne. Agnes, po raz kolejny się uśmiechając, zaczęła delikatnie tańczyć.
    (Przepraszam, jeśli są jakieś błędy w tłumaczeniu, nie jestem ekspertem w Norweskim)


    Ostatnio zmieniony przez Agnes Johansen dnia Czw Kwi 18, 2013 12:57 pm, w całości zmieniany 1 raz

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Feliks Łukasiewicz on Wto Kwi 16, 2013 8:10 pm

    Przystanął bliżej niej i z zachwytem obserwował niesamowitą grę, odwzajemniając przy tym ciepły uśmiech dziewczyny. -Mimo wszystko przyjemniej się gra, gdy widzi się na własne oczy, że kogoś interesuje to co robimy, czyż nie? - Powiedział bardziej do siebie, niż do dziewczyny, gdyż ta była już do reszty pochłonięta śpiewem. Dźwięczny głos bardki w zestawieniu z delikatnym dźwiękiem skrzypiec był czymś obok czego nie można było przejść obojętnie. Nawet ponurzy mieszkańcy Ronklyn zaczęli zwracać uwagę na dziewczynę, choć, czego zwyczaj, żaden z nich się nie uśmiechał. Przestała śpiewać, a tempo muzyki stało się jeszcze bardziej radosne i skoczne. Z lekkim uśmiechem na twarzy zaczęła delikatnie tańczyć, a dźwięki skrzypiec niosły się po całym placu. - Czy można wiedzieć co robi tu ktoś taki jak ty? Bardzi rzadko kiedy tu zaglądają, prawie nigdy. Chyba nie odpowiada im tutejsza atmosfera. - uśmiechnął się lekko i popatrzył się na przemykających samym krajem placu ludzi. Szczerze mówiąc, to nie dziwił się bardom, że tu nie przyjeżdżali.
    avatar
    Bevin Keane

    Liczba postów : 31

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Bevin Keane on Sro Kwi 17, 2013 3:06 pm

    Zmęczona szła już długi czas gościńcem. Chciała znaleźć jakieś miejsce na nocleg... Nagle do jej uszu doleciała gra skrzypiec. Zmęczenie ustąpiło natychmiast. Niczym pies gończy Bevin zwróciła głowę w kierunku melodii. Była jej obca ale wiedziała że w miejscu z którego muzyka dochodzi raczej mało jest osób grających na skrzypcach. Ruszyła za cudownym dźwiękiem skrzypiec.
    Jednak zanim weszła do miasta przywołała do siebie Alreta. Wyjęła z torby sakiewkę którą zawiesiła na jego szyi. Wchodzi przecież do miasta złodziei.
    Stała chwilkę na uboczu patrząc na tańczącą. Od razu wiedziała że też jest bardem. Powoli do niej podeszła.
    -Cześć.- przywitała się. Miała nadzieję że dziewczyna nie dawno wyruszyła z ich miasta.
    avatar
    Agnes Johansen

    Liczba postów : 13

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Agnes Johansen on Sro Kwi 17, 2013 6:40 pm

    A tu nagle dwie bardki~
    Agnes tańczyła dalej, delikatnie, a zarazem szybo, przemieszczając się. Zaraz miał nastąpić finał. Szybko pocierała smyczkiem o struny oraz przesuwała palce wydając najwspanialsza melodię. Kończąc z rozbiegu wskoczyła na grzbiet Sno'a i odbiła od niego. Zrobiła salto w powietrzy i wylądowała wraz z końcem melodii.
    -Wspaniale jest grać dla ludzi którzy to kochają. Ale jeszcze lepiej jest robić to dla osób które rzadko to słyszą~- uśmiechnęła się miło do Feliksa i schowała instrument.- A tak sobie wędruję. Uznałam, że przyda się trochę radości w tym mieście!
    Dygnęła delikatnie patrząc w zielone oczy Lukasiewicza.
    -Agnes Johansen. Miło mi~ -zaraz, jeszcze się nie prostując spojrzała groźnie na leżące obok zwierze. Niedźwiedź leniwie podniósł się do góry i zginając przednie łapy opuścił lekko łebek. Po czy obaj równo się wyprostowali.
    Zaraz do jej uszu doszedł przyjazny głos. Dwie osoby. No nieźle. Zazwyczaj grobowa cisza. Uśmiechnęła się radośnie do dziewczyna.
    -God kveld!
    avatar
    Bevin Keane

    Liczba postów : 31

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Bevin Keane on Pią Kwi 19, 2013 1:13 pm

    Uśmiechnęła się szerzej. Alret z ciekawością podszedł do niedźwiedzia.
    -Pięknie grasz. Domyślam się że pochodzisz z Eksaronu tak jak ja. Okolica tu raczej nie muzykalna- złapała za niesforną grzywkę wyciągając z torby swoją spinkę. Cały dzień wpada jej w oczy. Dopiero teraz zauważyła stojącego za nią chłopaka- "Kimże ten chłopiec piękny i młody?"- zacytowała.

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Feliks Łukasiewicz on Sob Kwi 20, 2013 2:10 pm

    Dziewczyna skończyła swój mały występ widowiskowym saltem z grzbietu niedźwiedzia. Fascynująca muzyka ucichła, a dziewczyna ponownie się uśmiechnęła. - Imponujące, naprawdę jesteś dobra.- rzekł z uznaniem i zaklaskał, odwzajemniając przy tym uśmiech bardki. W myślach odnotował sobie jej imię, aby przypadkiem go nie zapomnieć. Nie zdążył nawet odpowiedzieć, gdy z ubocza podeszła ku nim drobna dziewczyna o płomiennorudych, lekko kręconych włosach. Zwykle w tym miejscu trudno było spotkać kogokolwiek,a teraz, w tak krótkim czasie znalazły się tu dwie bardki. Zapowiada się ciekawy dzień. Uśmiechnął się szerzej i skinął głową w stronę nowo przybyłej. Jego wzrok padł na sporych rozmiarów jaszczurkę, która dreptała za dziewczyna z przywieszoną na szyi sakiewką. Powstrzymał się od parsknięcia śmiechem, widząc takie środki ostrożności. - Feliks Łukasiewicz, miło mi was poznać. - ponownie skinął głową w stronę obu dziewczyn. Mimo iż zazwyczaj nie było on osobą skłonną wdać się w rozmowę z pierwszym, lepszym nieznajomym, to ta zasada nie tyczyła się bardów, czuł do nich zbyt dużą sympatię, by zignorować ich obecność.
    avatar
    Agnes Johansen

    Liczba postów : 13

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Agnes Johansen on Sob Kwi 20, 2013 2:34 pm

    Schowała instrument po czym zacisnęła mocniej pasy na piersi. Wyprostowała się i splotła dłonie za plecami niczym małe dziecko. Stanęła na palcach i delikatnie cmoknęła Feliksa w policzek.
    -Dziękuję za komplement. Oraz za to, że mnie wysłuchałeś!- Uśmiechnęła się uroczo.
    Zaraz odwróciła się w stronę nowo przybyłej, którą również obdarzyła promiennymi i ciepłym uśmiechem.
    -Dokładnie~ W Eksaronie prawie wszyscy grają. A tutaj wszyscy cię słuchają. Choć udają, że nie zwracają uwagi.
    Bardzo ją zaciekawiła dziewczyna. Choć chciała porozmawiać z Feliksem, nie codziennie widuję się Bardów tutaj. Aż sama zaciekawiła się skąd dziewczyna się tu wzięła. Jednak nie zadała ów pytania, tylko dalej szczerzyła się do towarzyszy.
    Sno zaś, bacznie się im przyglądał. A kiedy podszedł do niego Alret niedźwiedź cofnął się. Nie wiedząc do końca co ma robić.
    avatar
    Bevin Keane

    Liczba postów : 31

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Bevin Keane on Sob Kwi 20, 2013 2:46 pm

    -Bevin Keane.Wzajemnie- rozejrzała się po okolicy.- Tu się chyba nie da napić czegoś porządnego i pogadać co?- Alret zaczął dreptać wokół niedźwiedzia. Był naprawdę zaintrygowany tym nowo poznanym stworzeniem. Powstrzymała chichot widząc że żadne że zwierząt nie wie jak reagowac na drugie.

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Feliks Łukasiewicz on Sob Kwi 20, 2013 6:16 pm

    No cóż, nie można zaprzeczyć, że zachowanie dziewczyny lekko go zaskoczyło i zdezorientowało, ale nieszczególnie był z jej powodu niezadowolony. - Przyjemność po mojej stronie, twoja gra umiliła mi dzień. Innym na pewno też. - odparł z uśmiechem. Wokół ich trójki miasto ponownie zaczęło żyć swoim własnym życiem, a mały tłumek, który przyciągnęła muzyka dziewczyny powoli zaczął się rozchodzić. Obrócił się w stronę rudowłosej. - Wprawdzie jest tu karczma, ale atmosfera tam jest, hmmm, niezbyt przyjemna, przynajmniej dla mnie. I sprzedają niedobre piwo. - mruknął pod nosem i skrzywił się na wspomnienie swojego ostatniego pobytu w rzeczonej karczmie, który nie zaliczał się do najprzyjemniejszych. Z zainteresowaniem przyglądał się wielkiej jaszczurce, która zaczęła dreptać niebezpiecznie blisko paszczy niedźwiedzia. Stworzenie nie wyglądało na szczególnie przejęte tym, że niedziedź mógł je zjeść w jednej chwili. Oderwał wzrok od jaszczurki i popatrzył się na jej właścicielkę. - A tak w ogóle, to w jakim celu przybyłaś do Ronklyn? Nie jest to zbyt przyjazne miejsce dla bardów. - uśmiechnął się do niej ponownie.
    avatar
    Agnes Johansen

    Liczba postów : 13

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Agnes Johansen on Sob Kwi 20, 2013 6:36 pm

    Uśmiechnęła się jeszcze raz i pacnęła Sno'a kiedy ten zaczął szczerzyć kły. Zaraz przerzuciła nogę nad mi i usiadła na jego grzbiecie.
    -Feliksie. Przybyłam do tego miasta, wiedząc, że towarzystwo nie jest zbyt przyjemne. Dla tego musimy spróbować je rozruszać! - Uśmiechnęła się szeroko przyglądając im i głaszcząc białe futro niedźwiedzia. - A co do piwa... - zamyśliła się na chwilę - Jedno nawet najgorsze dam rade wypić. A przynajmniej będę miała zaliczone!
    Jakby Feliks czytał jej w myślach. Też bardzo chciała znać odpowiedz na to pytanie. Rozejrzała się jeszcze po ludziach posyłając im ciepły uśmiech. Zaraz jednak omal nie wylądowała na tyłku kiedy Sno podniósł się na tylne łapy.
    -On już się nie może doczekać!
    avatar
    Bevin Keane

    Liczba postów : 31

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Bevin Keane on Sob Kwi 20, 2013 7:32 pm

    -Różne się piwa piło, dam radę i z tym- zadowolona z tego obrotu spraw zauważyła że Alret zaczął się jej kręcić pod nogami.-A ty co się cholero zaczynasz?- jaszczur posłał jej przepraszające spojrzenie. Ładnie grał posłuszne zwierzątko przy nowo poznanych.-Mnie przyciągnęla ta cudna muzyka tej o to- tu wskazała na dziewczynę.- Z resztą. Jedynym powodem dla którego podróżuję jest moja ciekawość. A dużo jest w naszym świecie ciekawych miejsc. To co obaczymy jak paskudne jest to piwo?- mrugnęła znacząco do bardki.

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Feliks Łukasiewicz on Sob Kwi 20, 2013 7:50 pm

    -Rozruszać tutejszych ludzi? Podejmujesz się zadania praktycznie niemożliwego do wykonania, Agnes. - Uśmiechnął się szeroko, a oczy zabłysły mu wesoło. - No ale czemu nie? Choć naprawdę, nie odpowiadam za jakość tego piwa. - zachichotał cicho widząc jak dziewczyna o mało co nie spada z niedźwiedzia, gdy ten stanął na tylnich łapach. - A więc nie pozwólmy mu dłużej czekać. - uśmiechnął się jeszcze szerzej do swoich towarzyszek i obrócił się na pięcie w stronę jednej z ciemnych uliczek. - Idźcie za mną i pilnujcie sakiewek, chociaż z takimi towarzyszami nie sądzę, by ktokolwiek śmiałby się was zaczepić. - rzucił znaczące spojrzenie na wielkiego, białego niedźwiedzia Agnes i sporej wielkości jaszczurkę Bevin, przy której szyi nadal wisiała sakiewka, na której widok Feliks ponownie miał ochotę parsknąć śmiechem. - A więc, chodźmy. - szybkim ruchem sprawdził czy przy jego pasie nadal znajdują się dwa noże i sakiewka, po czym zniknął w jednej z ciemnych uliczek Ronklyn.

    [z/t]
    avatar
    Agnes Johansen

    Liczba postów : 13

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Agnes Johansen on Sob Kwi 20, 2013 8:05 pm

    -Liczę na to, iż mi pomożecie~-mruknęła delikatnie.
    Zaraz jednak mocno złapała się futra zwierzaka i lekko zgarbiła. Niedźwiedź na prawdę nie mógł się doczekać, gdyż nawet nie mając pewności czy dotrze na miejsce puścił się się biegiem najpierw za Feliksem. Zaraz jednak szybko go minął gnając przed siebie niczym labrador spuszczony na wolność. Wiatr rozwiał jej długie białe włosy i odsunął na bok grzywkę. Agnes uśmiechnęła się i zaczęła się śmiać. To kochała najbardziej. Ten zimny kochany wiatr na twarzy. Przypominały jej się stare czasy z Sno'em. Nawet nie zwracała już uwagi gdzie zwierze ją ciągnie, bądź w ogóle czy jada w dobrym kierunku. To było coś co cieszyło ją równie mocno jak muzyka.
    [z/t]
    avatar
    Bevin Keane

    Liczba postów : 31

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Bevin Keane on Sob Kwi 20, 2013 8:10 pm

    Zaśmiała sięwidząc z jaką pilnością nieźwiedź wiezie swoją panią. Rozbawiona szła za Feliksem. Po chwili zastanowiła się i wyciągnęła z torby fujarkę. Wygywając skoczną melodję dreptała za skrytobójcą ledwo, ledwo powstrzymujac się od tańca.
    [z/t]
    avatar
    Evan Kirkland

    Liczba postów : 23

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Evan Kirkland on Pon Kwi 22, 2013 1:26 pm

    Jak to dokładnie było? Za cztery dni w Ronklynie? A może to było za pięć dni… A może za trzy? Na pewno w Ronklynie? Evan nie miał wątpliwości, co do miejsca spotkania, jedyną dużo za dużą, niejasnością, która sprawiała mu problem, był dzień. Jeżeli się spóźni, wypadnie na jakiegoś kretyna tak, więc pomyślał, ażeby przybyć do miasta wcześniej. Tak na wszelaki wypadek. Jego strata, poczeka, jeżeli przybył za-za wcześnie. Dla łucznika jest to naprawę świetna nauczka, mógł owego czarodzieja bardziej słuchać, aniżeli udawać większe skupienie, przy tym co mówił. Ważne, że nie zapomniał w ogóle o spotkaniu, jakie miało nastąpić. Zawsze miał problem z określeniem ‘czasu’…
    Właśnie… Ciekawiło go to, … Jak mu tam było?... Askel? Czy zwerbował jakiś innych ludzi do ‘drużyny’. Miejmy nadzieję, że tak. W innym wypadku byłoby dość nudno.
    Trzeba przyznać, że dostanie się do Ronklyn łatwe nie było. Nikt jakoś nie miał szczególnej ochoty, przedostania się tam. Czy to handlarz, czy kapitan statku… Na szczęście trafiła się tak owa okazja, którą rudzielec wykorzystał i takim o to sposobem znalazł się na placu w Ronklyn.
    Niezbyt przyjemne miejsce, tak samo jak tymczasowa pogoda, a do tego… Ziejące pustkami ulice, nie licząc ludzi chowających się po zaułkach i tych, którzy obserwują z ukrycia przybysza, którym tym razem jest właśnie Kirkland. Nie da się przyznać, że jest to miejsce nadzwyczaj przyjemne, mimo to, Evan nie zbyt zdał się być zainteresowany swoim tymczasowym otoczeniem. Przede wszystkim zastanawiał się, czy aby na pewno nie pomylił dni, dlatego właśnie przybył chyba ciut wcześniej. Tak mu się przynajmniej zdawało. Ciekaw był ile tu jeszcze będzie musiał czekać, w tym ‘towarzystwie’.
    Nasunął na głowę zielony, starty kaptur tak, a żeby nie było widać mu górnej części twarzy, a reszta miała być zakryta lekkim cieniem, zawsze czuł się w ten sposób pewniej. W takim miejscu jest to chyba nawet wskazane.
    Szkoda, że nie dowiedział się od tamtego blondyna, gdzie dokładnie mają się spotkać… Ah… Te niedomówienia… Chyba, że znowu coś zbytnio przeoczył.
    Miej więcej w tym samym czasie rozmyślania, stanął gdzieś na uboczu placu, opierając się o jedyną z mniej brudnych ścian, jakiegoś budynku, czekając na zbawienie z tej nieprzyjemnej sytuacji, pobytu właśnie Tu. W tym wypadku Minezis to raj, patrząc na Ronklyn… Przynajmniej w jego mniemaniu.
    Miejmy nadzieję, że tu znajdzie się Bondevik... Nie mam ochoty go szukać...

    Sponsored content

    Re: Plac ziejący pustkami

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Pon Lip 16, 2018 1:53 pm